Dzięki Softlanowi przypomniałam sobie dzieciństwo

Z rozrzewnieniem wspominam czas, gdy mieszkałam z rodzicami, byłam dzieckiem, a oni podejmowali za mnie decyzje. Był to najpiękniejszy i najbezpieczniejszy czas w moim życiu. Czułam się kochana i zadbana. Z czasem dzieciństwa wiąże wiele wspomnień zapachowych takich jak np. pieczone ciasto czy świeża pościel.

Magiczny zapach płynu do płukania…

płyn do płukania SoftlanNigdy tych zapachów nie udało mi się odtworzyć we własnym domu. Gdy piekłam szarlotkę, taką jaką mama robiła, czułam coś zupełnie innego. Płynu do płukania nie czułam prawie w ogóle. Do czasu, gdy znajoma poleciła mi chemię z Niemiec. Powiedziałam jej, że nie czuję potrzeby kupowania stamtąd chemii, bo wolę naszą. Uparła się bym przetestowała płyn do płukania Softlan. Nie szkodziło mi spróbować. I choć ona zachwalała to, że nic się po nim nie elektryzuje, to ja odczułam coś zupełnie innego. Nie prasuję za dużo i nie ma do dla mnie dużego znaczenia, ale zapach Softlanu był zniewalający. Poczułam zapach z dzieciństwa! Nie wiem co to było, czy zapach jakiegoś owocu, czy syntetycznego składnika, ale w końcu go odnalazłam! Nigdy nie miałam okazji zapytać mamy jaki płyn do płukania daje, bo wtedy nie było to dla mnie istotne. Wiedziałam, że ciocia z Niemiec sprowadza coś dla niej. Nie sądziłam, że była to chemia gospodarcza. Nie posądziłabym siebie o taką wrażliwość na zmysły, ale jednak coś się wydarzyło, bo wiedziałam, że już przy tym płynie pozostanę. Podziękowałam za resztę chemii,i idąc na kompromis wybrałam tylko niemiecki Softlan. Jego zapach jest wart dla mnie naprawdę wiele.

Nie wiem, czy moje dzieci będą miały tak samo. Chciałabym. Cieszyłabym się na starość, gdyby kojarzyły jakiś zapach czy smak z domem rodzinnym. Może ich dzieci będą tęskniły do babci? Wydaje mi się, że byłabym dobrą babcią. Piekłabym dla nich serniki i ciepłe bułeczki. Nie posądzałabym siebie o takie pokłady wyobraźni…